Siódma.
Budzi się przed budzikiem.
Jednym sprawnym ruchem wyłącza dzwonek.
Nie mijają nawet 3 sekundy.
Już jasno.
Wie, że ma 10 min samotności.
Nastawia wodę.
Przygotowuje herbatę, kawę i mleko.
Idzie do łazienki.
Siada na brzegu deski-
tak nie słychać jak mocz uderza o wodę.
Ubiera przygotowane poprzedniego dnia ubranie.
Drzwi się otwierają.
Wchodzi zaspany i porażony światłem żarówki mops.
Trze zaspane oczka.
Idzie bosymi, malutkimi stopkami po zimnych płytkach.
Przytula się do niej.
"Mama"
mówi z rozżaleniem.
Wie, że widzi ją jeszcze jakieś 20min.
Nie chce puścić.
Idą do kuchni.
Ona podaje mleko.
Mops pije.
Wracają do łazienki.
Ona robi makijaż,
mops siedzi na swoim tronie i wertuje gazetę.
Żeby jak najbliżej być.
Jak najdłużej.
Budzą ojca.
Mops wie, że czas jest już policzony na palcach obu dłoni.
Wykrzywia usta w podkowę.
Nie działa to na nią.
Nie może.
Twardo i jak by nie zauważyła całuje mopsa,
ile tylko zdoła razy.
Mówi, że kocha,
że wróci.
Zawsze wraca.
Wychodzi.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty
środa, 20 lutego 2013
wtorek, 12 lutego 2013
Wieści
Nie mam kiedy posta napisać.
Czuję jak wewnętrznie usycham z braku wylewania moich codziennych obserwacji, a jest ich teraz więcej,
bo przecież jestem między ludźmi.
Podział obowiązków jednak, nie jest jeszcze na tyle sprawny i oczywisty dla "co poniektórych",
że czas na internet ograniczył mi się do szybkiego przejrzenia facebooka.
Nie wiem co się u Was dzieje.
Nie poddam się jednak i jakoś próbuje sobie na razie wszystko poukładać.
(I tu wyłania się myśl o nowym telefonie, który pozwoli mi korzystać z internetu w czasie pracy;))
Co u nas?
W pracy daję z siebie wszystko, po martwym miesiącu styczniu luty jest dużo bardziej interesujący.
Praca wbrew pozorom jest bardzo satysfakcjonująca, chyba nigdzie nie dostawałam tylu miłych słów i wdzięcznych twarzy po udanym doradzeniu.
Ostatnio od gadania zaczęła mi wysiadać krtań!
:)
Żal wielki szukać innej roboty, ale niestety płaca jest tu dramatyczna.. to też nie ma jak zostać tam na dłużej i nie myśleć o następnej.
Więc korzystam i cieszę się na każdy dzień kiedy do niej idę.
Doceniona jestem.
Może też to powoduje, że ciężko będzie się z nią rozstać.
Co u Nataszy?
Nie poje piersi już chyba ze 2 tygodnie (chyba już będą dwa nie?)
Mamy problemy z uregulowaniem jej rytmu dnia.
Usypianie trwa godzinę czasami dwie.
Dziecko po drzemce od 15 do 17 chodzi spać o 23.
Ja zasypiam z nią, wstaje o północy jak się przebudzę, odnosimy ją i jestem już tak nieprzytomna, że muszę za chwile kłaść się znowu.
Dziś próbowaliśmy ją przetrzymać.
O 16;30 rozwaliła sobie wargę, bo wywaliła się razem z koszykiem na szafki w kuchni(do koszyka próbowała wlaźć).
Przez płacz o 16;43 zasnęła mi podczas ubierania na dwór na stojąco.
Nie dało się jej obudzić, była jak to K. powiedziała :"jak worek ziemniaków".
Spała 40 min, a po tym czasie i tak poszła spać o 22 (tzn ja się o 22 przy niej obudziłam, ale zasnęłam obok niej).
Całe moje zajedwabiste usypianie jakie wypracowałam: Karmie piersią->odkładam do łóżeczka->dziecko zasypia samo - poszło w cholerę.
Dziecko zasypiać samo teraz ani myśli, bo wcale nie jest zmeczone na tyle żeby spać.
Przetrzymać się jej nie da, bo i tak zasnie na stojąco o 17.
Wcześniej spać nie chce, bo jej się nie chce.
Nie ma cycka, który mulił i przy, którym zasypiała.
Mam teraz w związku z tym o 2 mniej czasu wieczorem i rozwalony cały dzień przez "niewiadomokiedyobdędącąsiędrzemkę".
Mam o wiele mniej cierpliwości do Nataszy przez to, że pracuję.
Jestem zmęczona i jest mi ciężko znosić jej bunty.
(znów o wszystko wyje i kładzie się na podłodze froterując ją całym ubraniem z rozryczaną paszczą).
Ale ogólnie jest dobrze.
Ochota na seks wróciła! taka jak była kiedyś!
Nie ma dnia kiedy mi ta myśl przez głowę nie przemyka.
Z tym czuję się świetnie.
Dobrze mówiłyście, że wszystko wróci do siebie po zakończeniu karmienia.
Aaaa noo i niestety mam znów miseczkę "A" :D ale nie odnotowałam jakiegoś specjalnego zwisu w dół:]
Czuję jak wewnętrznie usycham z braku wylewania moich codziennych obserwacji, a jest ich teraz więcej,
bo przecież jestem między ludźmi.
Podział obowiązków jednak, nie jest jeszcze na tyle sprawny i oczywisty dla "co poniektórych",
że czas na internet ograniczył mi się do szybkiego przejrzenia facebooka.
Nie wiem co się u Was dzieje.
Nie poddam się jednak i jakoś próbuje sobie na razie wszystko poukładać.
(I tu wyłania się myśl o nowym telefonie, który pozwoli mi korzystać z internetu w czasie pracy;))
Co u nas?
W pracy daję z siebie wszystko, po martwym miesiącu styczniu luty jest dużo bardziej interesujący.
Praca wbrew pozorom jest bardzo satysfakcjonująca, chyba nigdzie nie dostawałam tylu miłych słów i wdzięcznych twarzy po udanym doradzeniu.
Ostatnio od gadania zaczęła mi wysiadać krtań!
:)
Żal wielki szukać innej roboty, ale niestety płaca jest tu dramatyczna.. to też nie ma jak zostać tam na dłużej i nie myśleć o następnej.
Więc korzystam i cieszę się na każdy dzień kiedy do niej idę.
Doceniona jestem.
Może też to powoduje, że ciężko będzie się z nią rozstać.
Co u Nataszy?
Nie poje piersi już chyba ze 2 tygodnie (chyba już będą dwa nie?)
Mamy problemy z uregulowaniem jej rytmu dnia.
Usypianie trwa godzinę czasami dwie.
Dziecko po drzemce od 15 do 17 chodzi spać o 23.
Ja zasypiam z nią, wstaje o północy jak się przebudzę, odnosimy ją i jestem już tak nieprzytomna, że muszę za chwile kłaść się znowu.
Dziś próbowaliśmy ją przetrzymać.
O 16;30 rozwaliła sobie wargę, bo wywaliła się razem z koszykiem na szafki w kuchni(do koszyka próbowała wlaźć).
Przez płacz o 16;43 zasnęła mi podczas ubierania na dwór na stojąco.
Nie dało się jej obudzić, była jak to K. powiedziała :"jak worek ziemniaków".
Spała 40 min, a po tym czasie i tak poszła spać o 22 (tzn ja się o 22 przy niej obudziłam, ale zasnęłam obok niej).
Całe moje zajedwabiste usypianie jakie wypracowałam: Karmie piersią->odkładam do łóżeczka->dziecko zasypia samo - poszło w cholerę.
Dziecko zasypiać samo teraz ani myśli, bo wcale nie jest zmeczone na tyle żeby spać.
Przetrzymać się jej nie da, bo i tak zasnie na stojąco o 17.
Wcześniej spać nie chce, bo jej się nie chce.
Nie ma cycka, który mulił i przy, którym zasypiała.
Mam teraz w związku z tym o 2 mniej czasu wieczorem i rozwalony cały dzień przez "niewiadomokiedyobdędącąsiędrzemkę".
Mam o wiele mniej cierpliwości do Nataszy przez to, że pracuję.
Jestem zmęczona i jest mi ciężko znosić jej bunty.
(znów o wszystko wyje i kładzie się na podłodze froterując ją całym ubraniem z rozryczaną paszczą).
Ale ogólnie jest dobrze.
Ochota na seks wróciła! taka jak była kiedyś!
Nie ma dnia kiedy mi ta myśl przez głowę nie przemyka.
Z tym czuję się świetnie.
Dobrze mówiłyście, że wszystko wróci do siebie po zakończeniu karmienia.
Aaaa noo i niestety mam znów miseczkę "A" :D ale nie odnotowałam jakiegoś specjalnego zwisu w dół:]
Etykiety:
19-24 mc,
cyce,
dziecko,
karmienie piersią,
odstawienie od piersi,
praca,
usypianie
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Wóz strażacki i o matce podsumowanie
W piątek będą się ważyć losy tej pracy w Goldem Rose.
Oceniam moje szanse jako marne, mimo tego, że dziewczyny, które ze mną pracują wychwalały mnie u szefowej. Ona wie ze ja chciałabym pełny etat-ona mi go nie da, że pewnie od lipca chciałabym umowę o prace ze świadczeniami- bo kończę magistra.
Ona chciałaby kogoś na stałe- nooo studentkę;) troche dziwne, bo jak ja bym chciała kogoś na stałę to dałabym mu taka pensje żeby nie myślał o odejściu o umowie już nie wspomnę, no ale ludzie jak widać inaczej na to patrzą.
Ogólnie smutno trochę, bo praca jest na prawdę super.
No ale.. zobaczymy.
a nóż ta jutrzejsza laska okaże się totalną beznadzieją;)
Zareklamuje dziś Biedronkę, bo mają od dzisiaj w gazetce superowe samochody:)
Ja zakupiłam Nataszy wóz strażacki.
Co za szał!
Ona na bank będzie zmotoryzowana, rowerek biegowy na drugie urodziny musi być jak nic!
Tu lecimy samolotem "lulululululu":D
Kupiłam też dzwoneczki-instrument muzyczny.
Dźwięk jego był najdelikatniejszy z tych wszystkich trąbek, fletów i klapaczków.
zdjęcie fatalne, ale nie mam siły robić jeszcze raz.
Natasza jest tak ciekawa wiedzy!
strasznie żałuję, że nie kupiliśmy tej gry memo z Tchibo, to by było dla niej coś.
Może wyhaczę coś takiego na allegro.
Uwielbia kolory, liczyć paluszki, liczyć samochody...no dobra.. o tym za dwa dni w jej 22 miesiąc:)
spróbuje się powstrzymać;)
Oceniam moje szanse jako marne, mimo tego, że dziewczyny, które ze mną pracują wychwalały mnie u szefowej. Ona wie ze ja chciałabym pełny etat-ona mi go nie da, że pewnie od lipca chciałabym umowę o prace ze świadczeniami- bo kończę magistra.
Ona chciałaby kogoś na stałe- nooo studentkę;) troche dziwne, bo jak ja bym chciała kogoś na stałę to dałabym mu taka pensje żeby nie myślał o odejściu o umowie już nie wspomnę, no ale ludzie jak widać inaczej na to patrzą.
Ogólnie smutno trochę, bo praca jest na prawdę super.
No ale.. zobaczymy.
a nóż ta jutrzejsza laska okaże się totalną beznadzieją;)
Zareklamuje dziś Biedronkę, bo mają od dzisiaj w gazetce superowe samochody:)
Ja zakupiłam Nataszy wóz strażacki.
Co za szał!
Ona na bank będzie zmotoryzowana, rowerek biegowy na drugie urodziny musi być jak nic!
Tu lecimy samolotem "lulululululu":D
Kupiłam też dzwoneczki-instrument muzyczny.
Dźwięk jego był najdelikatniejszy z tych wszystkich trąbek, fletów i klapaczków.
zdjęcie fatalne, ale nie mam siły robić jeszcze raz.
Natasza jest tak ciekawa wiedzy!
strasznie żałuję, że nie kupiliśmy tej gry memo z Tchibo, to by było dla niej coś.
Może wyhaczę coś takiego na allegro.
Uwielbia kolory, liczyć paluszki, liczyć samochody...no dobra.. o tym za dwa dni w jej 22 miesiąc:)
spróbuje się powstrzymać;)
wtorek, 18 grudnia 2012
Apel do pracodawców-dajcie prace!
Wiecie jak człowiek czuje się poniżony i niedowartościowany jak wysyła sterty CV wszędzie,
a jego telefon milczy?
Sytuacja jaką mamy obecnie w naszym mieszkaniu jest bardzo nieciekawa.
Muszę szukać pracy na GWAŁT.
Wrócić na swoje stanowisko nie mogę ponieważ jest likwidowane od stycznia.
Nie idę na dalszy wychowawczy, bo nas na to nie stać.
Poszukuję pracy w zawodzie kosmetologa, ale i każdym innym godnym...no błagam sprzątać po 2 kierunach studiów nie pójdę, już wolę iść pod most.
Rok doświadczenia nie daje nic.
I tak się nikt nie odzywa.
Dlaczego do pracodawcy należy wysyłać CV i list motywacyjny ściągnięty z netu i udokumentowane miliony kursów, które żeby zrobić musisz wyłożyć kilka ładnych tysięcy siana...a nie np LISTU, w którym wykazujesz wspaniałą chęć do pracy i wykazujesz niezbite pokłady sił do doszkolenia się.
Dlaczego pracodawcy nie chcą zmotywowanych pracowników.
Dlaczego liczy się doświadczenie 3 letnie, za które i tak zapłacą CI najniższą krajową, za którą na wynajętym mieszkaniu nie da się wyżyć?!
Pracodawco poszukujący pracownika!
Apeluję do Ciebie, abyś szukał ludzi godnych zaufania i chętnych do pracy.
Apeluję jednakże, żebyś płacił odpowiednio do wymagań stawianych przed pracownikiem.
Pamiętaj: DOBRY pracownik to STAŁY pracownik.
DOBRY pracownik to jest pracownik ODPOWIEDNIO MOTYWOWANY FINANSOWO i DOCENIANY.
Pracownik, któremu wystarczy pensji aby żyć godnie, będzie oddany, nie będzie kradł i będzie wielbił swojego szefa.
Pracodawco daj szanse mamom!
Daj szanse kobietom, które chcą się spełnić zawodowo, bo już swoje w domu zrobiły.
Teraz na pierwszym planie staje kariera, której one tak bardzo pragną!!
Pragnę pracować w zawodzie!
Pragnę sprawiać kobietom radości i sprawiać, że poczują się piękne i dowartościowane.
Kosmetyka to czysta psychologia.
Do kosmetologa jak do terapeuty i przyjaciółki zarazem.
Nawet nie wiecie jak bardzo chciałabym móc robić to co kocham.
Mam nadzieję, że uda mi się trafić do godnego pracodawcy, który pozwoli mi zdobywać doświadczenie i spełniać się zawodowo.
Mam nadzieję, że ten post trafi do nie jednego pracodawcy.
Nie wiem jak go wypozycjonować, ale mam nadzieję, że będzie on widoczny dla ludzi tak zmotywowanych i tak potrzebujących pracy jak ja i dla pracodawców, którzy mają serce i rozum.
Pozdrawiam,
Wspaniała, uśmiechnięta, zdolna bezrobotna kosmetolożko-pedagożka:)
Etykiety:
apel,
bezrobocie,
praca,
pracodawca,
pracownik,
refleksje,
szukam pracy
wtorek, 16 października 2012
Śmieszny post:P
Dziękuję za pochwały na temat bloga:) mam nadzieje ze Sroki jak to się mówi w Poznaniu "flejwa" wzrosła o co najmniej 500pkt:D
Ja też się cieszę:)
A dzisiaj powiem Wam jakie to co Wam powiem jest chorobelnie nie sprawiedliwe;]
Siedzi sobie taka prosta Ola na portalach w poszukiwaniu pracy.
Przegląda oferty, czyta, szuka innych stron co by może na innych będą jakieś o niebo ciekawsze.. agencja nieruchomości, asystentka, telemarketer, kasjerka, spawacz, telemerketer, kierownik dzialu jakosci, telemarketer, nagabywanie ludzi na Herbalife, agencje HR na praktyki za darmo, zlobek na praktyki za darmo, niania do polowania dziecka za 300zl, albo 600...
Ola załamuje ręce. A! jeszcze! Teremarketer:D
Wyłącza stronę.
Wchodzi na nią po południu (tamto było rano).
Przewala się jakis sprzedawca w żabce, jakis sprzedawca w galerii pod poznaniem.. telemarketer:D i milion pięćset ofert podjęcia pracy od ludzi poszukujących.
Aa modna jest teraz widzę Asystentka Stomatologiczna:) kilka ogloszen na to stanowisko.
Czasami Wala się kilka ogłoszeń na kosmetologa!
"OOOO" mysli Ola, nadal żyjąca w świecie kariery kosmetologa w pięknym, bialuteńkim SPA, -"to coś dla mnie! nareszcie!"
Czyta.
Zamyka stronę.
Tipsy, Rzęsy, 2 letnie albo DUŻE doświadczenie.
Jak czytań DYSPOZYCYJNOŚĆ to też mi się słabo robi.. bo przecież jak mogłabym tam wysłać skoro mam dziecko a wyraz tak strasznie informuje mnie o ponad 8 godzinnym systemie pracy..
(może to tylko moje wrażenie)
Ale!
Czasami Ola wysyła CV.
Tak po 2,3 dziennie na stanowiska już nawet mniej Kosmetologiczne.
Tak 2,3 dziennie od Pół roku co najmniej.
I z dnia na dzień czuję się coraz bardziej beznadziejna.:D
Bo wiecie, że nikt przez pół roku do niej nie zadzwonił?
NIkt z Kosmetologii...
I zastanawia mnie czy to ze mna jest coś nie tak?
Czy może zły numer wpisałam? (sprawdzałam wielokrotnie pisząc od nowa, i dzwoniąc z drugiego numeru czy aby się nie pomyliła)
Może źle ma tą klauzulę wpisaną?
Normalnie to przestaje być śmieszne.
Nie mogę być przecież AŻ tak beznadziejna z CV:|
Albo ze zdjęcia.
I jak słyszę albo widzę kto dostał pracę albo gdzieś pracuje, a ja nie... to teraz to już chyba tylko smutek mnie dopada.
Toż to już żal nawet nie jest!
Nie bardzo wiem co mam ze sobą począć, bo jak jeszcze posiedzę tak beż mojego zawodu to kompletnie wszystkie czynnośći manualne przejdą do lamusa:D
Już czuję jak mi ręce skrzypią przy masażu:D
Zastanawiam się czy jeszcze coś potrafię:P
A tak na poważnie... to nie wiem co jest z tymi ludźmi.
Mogli by chociaż mailem odpisywać, "Przykro nam, nie chcemy Pani."
Tzn to "przykro" to oczywiście tylko dla zasady;]
Ale i na to nikogo nie stać.
Tekst "skontaktujemy się z wybranymi kandydatami" heh;]
no... widocznie nie jestem jak NEO - ich Wybrańcem:D
A coś jeszcze bardziej humorystycznego:
Szukaliśmy smoczka przez 30 min!!!
Bite pół godziny schylaliśmy się tak, że aż nam się w głowach kręciło!
Wszystkie zakamarki przetrząśnięte 3 krotnie.
Nasza pościel, dziecka pościel, łóżko w środku, za łóżkiem z prawej, za łóżkiem z lewej, odsunęłam łóżeczko, przejrzeliśmy wszystkie zabawki, lodówkę, kuchenkę, stół blaty, podłogę. Nawet kładłam się na podłodze i patrzyłam czy gdzieś go nie ma pod czymś.Zabawki w pokoiku. Wszystkie kurtki, ubranka, K nawet w koszu na śmieci sprawdzał.
Nie ma!
Aż w końcu podjęłam ostatni krok.
Odsunęliśmy nasz narożnik.
I był :)
21;15 poszukiwania zakończone sukcesem:D
A wczoraj z serii dialogi rodzinne:
Puszczam muzykę na dużych głośnikach w pokoju, ale słyszę z łazienki jak K. śpiewa:
K:"Płynie Pan Kolumb wzburzonym morzem brzegu nie widać wiatr w oczy mu wieje..itd"
Nie idę, śmieje się pod nosem, ale on mnie woła i znów śpiewa. Idę.
Wchodzę do łazienki.
Natasza stoi na palcach przy grzebie rączką w wodzie, a K. śpiewa piosenkę i dryfuje po wodzie ludzikiem z Duplo leżącym na żelu pod prysznic i na koniec piosenki go topi:D
No wyglądało to komicznie:D
A dla dziecka ile radości z topienia Ludzika:D
Ja też się cieszę:)
A dzisiaj powiem Wam jakie to co Wam powiem jest chorobelnie nie sprawiedliwe;]
Siedzi sobie taka prosta Ola na portalach w poszukiwaniu pracy.
Przegląda oferty, czyta, szuka innych stron co by może na innych będą jakieś o niebo ciekawsze.. agencja nieruchomości, asystentka, telemarketer, kasjerka, spawacz, telemerketer, kierownik dzialu jakosci, telemarketer, nagabywanie ludzi na Herbalife, agencje HR na praktyki za darmo, zlobek na praktyki za darmo, niania do polowania dziecka za 300zl, albo 600...
Ola załamuje ręce. A! jeszcze! Teremarketer:D
Wyłącza stronę.
Wchodzi na nią po południu (tamto było rano).
Przewala się jakis sprzedawca w żabce, jakis sprzedawca w galerii pod poznaniem.. telemarketer:D i milion pięćset ofert podjęcia pracy od ludzi poszukujących.
Aa modna jest teraz widzę Asystentka Stomatologiczna:) kilka ogloszen na to stanowisko.
Czasami Wala się kilka ogłoszeń na kosmetologa!
"OOOO" mysli Ola, nadal żyjąca w świecie kariery kosmetologa w pięknym, bialuteńkim SPA, -"to coś dla mnie! nareszcie!"
Czyta.
Zamyka stronę.
Tipsy, Rzęsy, 2 letnie albo DUŻE doświadczenie.
Jak czytań DYSPOZYCYJNOŚĆ to też mi się słabo robi.. bo przecież jak mogłabym tam wysłać skoro mam dziecko a wyraz tak strasznie informuje mnie o ponad 8 godzinnym systemie pracy..
(może to tylko moje wrażenie)
Ale!
Czasami Ola wysyła CV.
Tak po 2,3 dziennie na stanowiska już nawet mniej Kosmetologiczne.
Tak 2,3 dziennie od Pół roku co najmniej.
I z dnia na dzień czuję się coraz bardziej beznadziejna.:D
Bo wiecie, że nikt przez pół roku do niej nie zadzwonił?
NIkt z Kosmetologii...
I zastanawia mnie czy to ze mna jest coś nie tak?
Czy może zły numer wpisałam? (sprawdzałam wielokrotnie pisząc od nowa, i dzwoniąc z drugiego numeru czy aby się nie pomyliła)
Może źle ma tą klauzulę wpisaną?
Normalnie to przestaje być śmieszne.
Nie mogę być przecież AŻ tak beznadziejna z CV:|
Albo ze zdjęcia.
I jak słyszę albo widzę kto dostał pracę albo gdzieś pracuje, a ja nie... to teraz to już chyba tylko smutek mnie dopada.
Toż to już żal nawet nie jest!
Nie bardzo wiem co mam ze sobą począć, bo jak jeszcze posiedzę tak beż mojego zawodu to kompletnie wszystkie czynnośći manualne przejdą do lamusa:D
Już czuję jak mi ręce skrzypią przy masażu:D
Zastanawiam się czy jeszcze coś potrafię:P
A tak na poważnie... to nie wiem co jest z tymi ludźmi.
Mogli by chociaż mailem odpisywać, "Przykro nam, nie chcemy Pani."
Tzn to "przykro" to oczywiście tylko dla zasady;]
Ale i na to nikogo nie stać.
Tekst "skontaktujemy się z wybranymi kandydatami" heh;]
no... widocznie nie jestem jak NEO - ich Wybrańcem:D
A coś jeszcze bardziej humorystycznego:
Szukaliśmy smoczka przez 30 min!!!
Bite pół godziny schylaliśmy się tak, że aż nam się w głowach kręciło!
Wszystkie zakamarki przetrząśnięte 3 krotnie.
Nasza pościel, dziecka pościel, łóżko w środku, za łóżkiem z prawej, za łóżkiem z lewej, odsunęłam łóżeczko, przejrzeliśmy wszystkie zabawki, lodówkę, kuchenkę, stół blaty, podłogę. Nawet kładłam się na podłodze i patrzyłam czy gdzieś go nie ma pod czymś.Zabawki w pokoiku. Wszystkie kurtki, ubranka, K nawet w koszu na śmieci sprawdzał.
Nie ma!
Aż w końcu podjęłam ostatni krok.
Odsunęliśmy nasz narożnik.
I był :)
21;15 poszukiwania zakończone sukcesem:D
A wczoraj z serii dialogi rodzinne:
Puszczam muzykę na dużych głośnikach w pokoju, ale słyszę z łazienki jak K. śpiewa:
K:"Płynie Pan Kolumb wzburzonym morzem brzegu nie widać wiatr w oczy mu wieje..itd"
Nie idę, śmieje się pod nosem, ale on mnie woła i znów śpiewa. Idę.
Wchodzę do łazienki.
Natasza stoi na palcach przy grzebie rączką w wodzie, a K. śpiewa piosenkę i dryfuje po wodzie ludzikiem z Duplo leżącym na żelu pod prysznic i na koniec piosenki go topi:D
No wyglądało to komicznie:D
A dla dziecka ile radości z topienia Ludzika:D
Subskrybuj:
Posty (Atom)


