W nawiązaniu do wojny cycki kontra butelki opowiem Wam jeszcze jedno podejsci jakie klasuje się poprzez "terror laktacyjny" o jakim wspomniała Niezła Żona.
Mam koleżankę, która ma 2 miesięczne dziecko.
Dużo rozmawiałam z nią o karmieniu piersią, powiedziałam, że zawsze może do mnie zadzwonić,
karmić bardzo chciała, zawsze w dyskusjach była za karmieniem.
Wiem, że rodziła przez cesarkę, bo nie mogła rodzić inaczej z powodu wady wzroku.
Nie wiem co się potem stało.
Oczywiści nigdy do mnie nie zadzwoniła.
Nigdy nie zapytała.
Może nie jesteśmy ze sobą szczególnie blisko, ale wydawało mi się, że dzieci jednoczą.
Kiedy ja spotkałam zapytałam czy karmi cycem, w sumie to tak żartem zapytałam, a ona poczuła się bardzo speszona.
Powiedziała pod nosem "nie" i odwróciła wzrok.
Patrze na cycki-wielkie.
A że jestem okropnie wścibska i muszę wszystko widzieć zapytałam "dlaczego?"
"BO NIE!" usłyszałam, "Rashly nie mogłam!"
Nie zapytałam o więcej.
Zrobiło mi się cholernie przykro.
Powiedziała to głosem pełnym zniecierpliwienia, ale i żalu.
"Oceniłabym, czy nie mogłaś, ale to twoja sprawa" - pomyślałam.
To było bardzo przykre doświadczenie.
Mam wrażenie, że przeż moją osobę i moje doświadczenie z karmieniem, koleżanka czuła wielką presję.
Na pewno pamiętała moje słowa.
Może po cesarce nie miała mleka?
Może nie mogła go pobudzić?
Ta cała wojna jest straszna.
Nie udzielam się w niej.
Jest mi przykro, że każda strona napada na każdą.
Ja karmie do tej pory, juz zaraz będzie 19 miesięcy.
Robię to teraz z przyzwyczajenia jak by to było ze mną od zawsze.
Tak jak od zawsze mam wrażenie, że jest Natasza.
Nie wiem co bym zrobiła gdyby mi ktoś powiedział, że to jest ostatni mój dzień karmienia.
Pewnie bym go wyśmiała i powiedzialała:"ej, ale ja wcale nie jestem na to gotowa, nie rób se jaj."
Ale cały czas jak czytam Wasze dyskusje mam w głowie tą koleżankę.
I to, że ona chcąc nie chcąc, przez doświadczenie stanie po stronie MM, bo jej się nie udało.
I przez moje namowy na KP będzie miała mroczny obraz zmuszania jej do czegoś czego nie może.
Strasznie muszą się czuć kobiety, które online czytają tą dyskusję, bo szukają pomocy na blogach.
Zamiast pisać jak czerpać radość z karmienia piersią, a jak z karmienia butelką to tylko nieporzenie robimy sobie wzajemnie wodę z mózgu i prąd w żyłach.
Nie można zaakceptować wyborów?
Nie można żyć w świecie własnych wyborów?
Może faktycznie niektóre kobiety nie są w stanie psychicznm czy fizycznym karmić.
Może faktycznie tak jak pisze Ania nie czują z tego tytułu przyjemności.
Może ich więź się nie umacnia, a wręcz przeciwnie, czują się gorzej, bo myślą tylko o tym żeby juz odłożyć dziecko.
Może to siedzi w ich psychice, ale na litość boską!!
Każdy ma wolną wolę, każdy ma rozum i każdy ma serce.
Ja też bym chciała żeby wszyscy karmili piersią. Ale jak ktoś ma trojaczki? to sorry ale już sobie tego nie wyobrażam, bo przez pierwszy miesiąc kobieta musiałaby tylko leżeć i karmić i cewnik musiałaby mieć założony. Z resztą trojaczki dla mnie są ogólnie nie do ogarnięcia wiec już schodzę z tematu;)
Jak zwykle rozwinęłam milion wątków.
Chodzi o zdrowe pokazywanie swoich racji.
A nie chore oburzanie się i chore pretensje, katowanie młodych nowych matek, zajeżdżanie im psychiki.
Kobieta musi chcieć.
Bądzmy szczerzy.
Jeżeli nie chce to już nic jej nie przekona.
Musi dojrzeć, doczytać, przeżyć miłe chwile.
Wtedy będzie wiedziała, że chce i jest w stanie karmić piersią tak, żeby oboje z dzieckiem byli spełnieni.
Jeżeli nie chce, ma się meczyć z nią dziecko to uwierzcie mi, dziecko będzie szczęśliwsze jedząc mleko z butelki z radosną mama która da mu morze miłości, niż cały czas wysysając jej nerwy z mlekiem z cycka i myśląc żeby tylko za chwile nie dostała depresji i dziecka nie odrzuciła. (skrajne przypadki)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piersi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piersi. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 15 listopada 2012
piątek, 2 listopada 2012
Nasz misz masz
Codziennie chcę tutaj do Was usiąść.
Poczytać.
Popisać.
Całe dnie układam posty w głowie.
"Ha!"-myślę-"to napiszę! i to opiszę"
Siadam o 22 i...
i nie pamiętam.
Musiałąbym chodzić z notesem i notować wszystko warte zapamiętania.
To tak jak nie robie ostatnio za dużo zdjęć.
K. powiedział mi, że mam żyć chwilą, a nie tylko widzieć Nataszę przez obiektyw.
To też przez to nie pamiętam wydarzeń.
Co by jednak poćwiczyć mózg przed snem o 23;17 przypomnę sobie wreszcie, co też takiego było ostatnio u nas godnego uwagi;)
1. Nadal bez zmian dajemy na nocnik;]
Nasz rekord to 2 pieluszka przez cały dzień(nie licząc tej nocnej) i tylko raz zmoczona na spacerze.
Duma przeszła już w normę, chociaż nadal uważam, że jest to coś niebywałego i dla mnie wyjątkowego.
Triumfalne oklaski są już jednak mniej owacyjne:P
2. Nadal Nat mało mówi, dzisiaj doszedł kogucik: "kukullllelel"
Ale ja wyjść z podziwu do siebie samej nie umiem wyjść, że potrafie odczytać jej każde jęknięcie, nibysłowo, wyraz dźwiękonaśladowczy.
Wiem co znaczy "O!" - coś odkryła/znalazła/ zaskoczyło ją
a co "ooooo" - "coś się stało/ coś brzydko wygląda/ ma brudną dłoń
"uhuhuhu"- coś się ewidentnie nie podoba
"jeeeee!"- cieszy się/ słowo "jest"
"JaJa!"(tak wołała na tatę, szkoda że już tego nie robi:D Chociaż tata był niepocieszony:D)
"tam!" - pokazuje coś w książeczce/na dworze
I jeszcze inne, ale te są najbardziej standardowe.
Nie wiedziałam, że można zrozumieć dziecko bez słów.
Moja nie mówi zdaniami, jak jej podworkowa koleżanka, nie mówi nawet nazw, tylko dzwięki jakie te nazwy wydają.
A ja rozumiem ją jak bym z nią rozmawiała słowami.
Może to takie dla Was normalne, ale widzę, że np K. już nie potrafi rozpoznać, a czasamo nawet nie zauważy, że małą go woła, czy coś pokazuje.
Czuję się tak trochę wyjątkowo, że znam jej wszystkie tajemnice i doskonale rozumiem.
Aczkolwiek smutno mi trochę jak słyszę, że dziewczynka jaj rówieśniczka miesięcznicowa mówi wszystko.
Allleee tam:D
Przecież moja też kiedyś w końcu będzie:P
3. Nadal cycusiujemy!
Wiem. miałyśmy skończyć.. no ja wiem.
Ale ja nie wiem jak można żyć bez piersi:|
Po prostu nie wiem jak mogłabym jej nie dawać.
Jak mogłabym ją usypiać, jak się budzić(że z łóżka o 7 miałabym wstać i butelke robić?! e-e.. nieee;P),
co robić, żeby nie ciągnęła z bluzkę, nie szukała?
Nie wiem.
Nie czuję się na to gotowa.
Mamy taki stabilny rytm.
Mamy tak fajnie poukładane pory, nie wyobrażam sobie budzenia w nocy czy wstawania wcześniej, czy tego wrzeszczenia jak nie będzie chciała pić z butelki.. Nie wyobrażam sobie Nawet.
Z mojej strony wygody też odpuścić nie chce.
Chociaż teraz to już boję się przestać karmić, bo mi już całkiem cycki opadną;/
Niestety są rozmemłane, wiotkie(jak są bez mleka) jak by sama skóra i troszkę tłuszczyku.
Ble. jedynie jeszcze w pozycji pionowej jakoś wyglądają, ale na leżąco;/
Także pod tym względem beznadzieja i boję się, że jak mleko całkiem zejdzie to jednak czekają mnie wyschnięte rodzynki.
4. Wzięłam się jednak i z Hexe ćwiczymy codziennie i (noo moze nie tak codziennie), ale wymieniamy się linkami i wrażeniami i w sumie odczuwam jakiś doping więc chyba wola rywalizacji o miano lepszej sylwetki dała radę i zmobilizowała. Może jednak te cycki mi tak bardzo nie opadną jak je wzmocnie jeszcze w stanie całkiem-całkiem wyglądających:P
5. Katar mamy 3 tydzień. Tragedii już nie ma, odciągamy tylko z rana, a później już jakoś leci z wycieraniem nosa w papier, ale!
I ponoć katar może ciągnąć się przy zębach, nie wiem, ale wiem, że mamy nowy nabytek!!
Pierwsza z czterech ostatnich piątek wybiła swoją część na powierzchnie, bez zadnych objawów, nie wliczając kataru.
Nawet nie boli. Nie ma placzu, marudzenia, temperatury- szczerze to byłam przygotowana na piątkową masakrę piłą mechaniczną, a tu masz ci los pozytywnie się zaskoczyłam. Oby tak dalej.
Chciałąbym podziękować jeszcze (spóźnione bardzo, ale...) Emmie i CzarownicyA za spotkanie u mnie w domku z dzieciorami:)
uwielbiam!
Hałas, krzyk dzieci, matek, jedno wielkie gadulstwo, przekrzykiwanie, goraca atmosfera od kobiecych śmiechów i chichów. Czasu nam nie starczyło i sił, bo w sumie gadałyśy o wszystki i o niczym:) Cudownie zleciało 5h.
Doborowe towarzystwo.
Następnym razem juz zapowiedziałam, że dołączy do nas Basia z Młodych rodziców, aby powiększać grono blogerek spotkanych na żywo.
Dla mnie to było wspaniałe przeżycie, spotkać kogoś obcego, a w sumie już dobrze poznanego:)
Uwielbiam Was dziewczyny i chłopaku!
Wojtek nie bardzo mógł się zaaklimatyzować, ale był i tak cudowny, jakież te maluszki są lekkie w porównaniu z Nataszą:D
Ta to miała co robić:)
Ale mieć takie malutkie szkraby na rękach to jest coś pięknego. Nie odważyłam się jednak dać im mojego cyka:D a miałam ochotę:D bo jestem ciekawa co by dziecko zrobiło;)
Zapraszam ponownie!
Dziekuję Wam!:**
Chciałam wymieniać dalej, ale niestety oczy się zamykają i myśłenie wybiega poza schematy blogowe, wiec nic już z mojego siedzenia nie wyniknie.
Na koniec napiszę jeszcze tylko, że tak mądrego i samodzielnego i cudownego dziecka nie mogłam sobie nawet wymarzyć:)
Kumpele:D
"O!" cycuś!!!
Włazimy na Ciocie!!!
Poczytać.
Popisać.
Całe dnie układam posty w głowie.
"Ha!"-myślę-"to napiszę! i to opiszę"
Siadam o 22 i...
i nie pamiętam.
Musiałąbym chodzić z notesem i notować wszystko warte zapamiętania.
To tak jak nie robie ostatnio za dużo zdjęć.
K. powiedział mi, że mam żyć chwilą, a nie tylko widzieć Nataszę przez obiektyw.
To też przez to nie pamiętam wydarzeń.
Co by jednak poćwiczyć mózg przed snem o 23;17 przypomnę sobie wreszcie, co też takiego było ostatnio u nas godnego uwagi;)
1. Nadal bez zmian dajemy na nocnik;]
Nasz rekord to 2 pieluszka przez cały dzień(nie licząc tej nocnej) i tylko raz zmoczona na spacerze.
Duma przeszła już w normę, chociaż nadal uważam, że jest to coś niebywałego i dla mnie wyjątkowego.
Triumfalne oklaski są już jednak mniej owacyjne:P
2. Nadal Nat mało mówi, dzisiaj doszedł kogucik: "kukullllelel"
Ale ja wyjść z podziwu do siebie samej nie umiem wyjść, że potrafie odczytać jej każde jęknięcie, nibysłowo, wyraz dźwiękonaśladowczy.
Wiem co znaczy "O!" - coś odkryła/znalazła/ zaskoczyło ją
a co "ooooo" - "coś się stało/ coś brzydko wygląda/ ma brudną dłoń
"uhuhuhu"- coś się ewidentnie nie podoba
"jeeeee!"- cieszy się/ słowo "jest"
"JaJa!"(tak wołała na tatę, szkoda że już tego nie robi:D Chociaż tata był niepocieszony:D)
"tam!" - pokazuje coś w książeczce/na dworze
I jeszcze inne, ale te są najbardziej standardowe.
Nie wiedziałam, że można zrozumieć dziecko bez słów.
Moja nie mówi zdaniami, jak jej podworkowa koleżanka, nie mówi nawet nazw, tylko dzwięki jakie te nazwy wydają.
A ja rozumiem ją jak bym z nią rozmawiała słowami.
Może to takie dla Was normalne, ale widzę, że np K. już nie potrafi rozpoznać, a czasamo nawet nie zauważy, że małą go woła, czy coś pokazuje.
Czuję się tak trochę wyjątkowo, że znam jej wszystkie tajemnice i doskonale rozumiem.
Aczkolwiek smutno mi trochę jak słyszę, że dziewczynka jaj rówieśniczka miesięcznicowa mówi wszystko.
Allleee tam:D
Przecież moja też kiedyś w końcu będzie:P
3. Nadal cycusiujemy!
Wiem. miałyśmy skończyć.. no ja wiem.
Ale ja nie wiem jak można żyć bez piersi:|
Po prostu nie wiem jak mogłabym jej nie dawać.
Jak mogłabym ją usypiać, jak się budzić(że z łóżka o 7 miałabym wstać i butelke robić?! e-e.. nieee;P),
co robić, żeby nie ciągnęła z bluzkę, nie szukała?
Nie wiem.
Nie czuję się na to gotowa.
Mamy taki stabilny rytm.
Mamy tak fajnie poukładane pory, nie wyobrażam sobie budzenia w nocy czy wstawania wcześniej, czy tego wrzeszczenia jak nie będzie chciała pić z butelki.. Nie wyobrażam sobie Nawet.
Z mojej strony wygody też odpuścić nie chce.
Chociaż teraz to już boję się przestać karmić, bo mi już całkiem cycki opadną;/
Niestety są rozmemłane, wiotkie(jak są bez mleka) jak by sama skóra i troszkę tłuszczyku.
Ble. jedynie jeszcze w pozycji pionowej jakoś wyglądają, ale na leżąco;/
Także pod tym względem beznadzieja i boję się, że jak mleko całkiem zejdzie to jednak czekają mnie wyschnięte rodzynki.
4. Wzięłam się jednak i z Hexe ćwiczymy codziennie i (noo moze nie tak codziennie), ale wymieniamy się linkami i wrażeniami i w sumie odczuwam jakiś doping więc chyba wola rywalizacji o miano lepszej sylwetki dała radę i zmobilizowała. Może jednak te cycki mi tak bardzo nie opadną jak je wzmocnie jeszcze w stanie całkiem-całkiem wyglądających:P
5. Katar mamy 3 tydzień. Tragedii już nie ma, odciągamy tylko z rana, a później już jakoś leci z wycieraniem nosa w papier, ale!
I ponoć katar może ciągnąć się przy zębach, nie wiem, ale wiem, że mamy nowy nabytek!!
Pierwsza z czterech ostatnich piątek wybiła swoją część na powierzchnie, bez zadnych objawów, nie wliczając kataru.
Nawet nie boli. Nie ma placzu, marudzenia, temperatury- szczerze to byłam przygotowana na piątkową masakrę piłą mechaniczną, a tu masz ci los pozytywnie się zaskoczyłam. Oby tak dalej.
Chciałąbym podziękować jeszcze (spóźnione bardzo, ale...) Emmie i CzarownicyA za spotkanie u mnie w domku z dzieciorami:)
uwielbiam!
Hałas, krzyk dzieci, matek, jedno wielkie gadulstwo, przekrzykiwanie, goraca atmosfera od kobiecych śmiechów i chichów. Czasu nam nie starczyło i sił, bo w sumie gadałyśy o wszystki i o niczym:) Cudownie zleciało 5h.
Doborowe towarzystwo.
Następnym razem juz zapowiedziałam, że dołączy do nas Basia z Młodych rodziców, aby powiększać grono blogerek spotkanych na żywo.
Dla mnie to było wspaniałe przeżycie, spotkać kogoś obcego, a w sumie już dobrze poznanego:)
Uwielbiam Was dziewczyny i chłopaku!
Wojtek nie bardzo mógł się zaaklimatyzować, ale był i tak cudowny, jakież te maluszki są lekkie w porównaniu z Nataszą:D
Ta to miała co robić:)
Ale mieć takie malutkie szkraby na rękach to jest coś pięknego. Nie odważyłam się jednak dać im mojego cyka:D a miałam ochotę:D bo jestem ciekawa co by dziecko zrobiło;)
Zapraszam ponownie!
Dziekuję Wam!:**
Chciałam wymieniać dalej, ale niestety oczy się zamykają i myśłenie wybiega poza schematy blogowe, wiec nic już z mojego siedzenia nie wyniknie.
Na koniec napiszę jeszcze tylko, że tak mądrego i samodzielnego i cudownego dziecka nie mogłam sobie nawet wymarzyć:)
Kumpele:D
"O!" cycuś!!!
Dzień dobryyy!
Dziura na kolanie zrobiła mi się przed samym wejściem CzarownicyA:D
Matka polka z dwójką dzieci:)
Włazimy na Ciocie!!!
Poznajemy się bliżej:D
Etykiety:
12-18 mc,
gadanie,
karmienie piersią,
piersi,
trening czystości,
zęby
czwartek, 27 września 2012
Mój pierwszy artykuł..o piersiach :)
Kochani troche sie zareklamuje i pochwale:)
Artykul startuje w konkursie na redaktora miesiaca, dodali moj na sam koniec września więc proszę o przeczytanie go w tym miesiącu jeżeli kogoś interesuje tematyka zabiegów na piersi od strony profesjonalnej.
Artykuł pisałam dla nas o wiem, że po karmieniu piersią nie każda jest zadowolona z tego co nam pozostało na miejscu biustu:)
Zapraszam:)
http://kosmetologia.com.pl/component/content/article/30-informacje/uroda-i-nauka/2348-biust-pod-ostrzalem.html
Artykul startuje w konkursie na redaktora miesiaca, dodali moj na sam koniec września więc proszę o przeczytanie go w tym miesiącu jeżeli kogoś interesuje tematyka zabiegów na piersi od strony profesjonalnej.
Artykuł pisałam dla nas o wiem, że po karmieniu piersią nie każda jest zadowolona z tego co nam pozostało na miejscu biustu:)
Zapraszam:)
http://kosmetologia.com.pl/component/content/article/30-informacje/uroda-i-nauka/2348-biust-pod-ostrzalem.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)







