Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 maja 2013

Prywatna Terapia u Jaspera Juula

"Życie dorosłych ma większy wpływ na życie dzieci niż jakiekolwiek świadome próby i metody wychowawcze."

Kiedy kiedyś będę mówić komuś o osobie, która rzeczowo i pięknie mówi o emocjach i zachowaniach, będzie to Jasper Juul.
Jego książkę pierwszy raz poleciła mi do przeczytania pani psycholog dziecięca na wykładach z psychologii rozwojowej. Powiedziała, że jest najlepszym współczesnym terapeutą, który odpowiada wyczerpująco na wszystkie pytania młodych rodziców.

Kiedy w końcu miałam ostatnio możliwość ją przeczytać poczułam się jak bym przechodziła swoją własną terapię i była pacjentką świetnego terapeuty z polecenia.

Książka, o której mówię, to : "Twoja kompetentna rodzina".
Kiedy ją czytałam byłam chwilami oburzona.
Miejscami wyciskała ze mnie łzy, bo bardzo utożsamiałam się z tym co czytałam.
Jest ona przeglądem mojej duszy. Moich przemyśleń, rozterek. Odpowiada na moje niewypowiedziane pytania, a także na te, które myślałam, że nie istnieją.
Najczęściej kiwałam głową ze zrozumieniem,chłonąc słowa.

W porównaniu z "Językiem żyrafy" napisana jest dla mnie trudniejszym językiem, bardziej fachowym, tylko takim wykładowym jak na ciekawym przedmiocie na uczelni, którego chce się słuchać w nieskończoność.
Każdy wyciągnie z tego języka coś dla siebie, zazwyczaj będzie to to, czego najbardziej potrzebujemy w danej chwili.

Książka, mówi o tym, jak wpływamy na dziecko poprzez nasze zachowanie, przeszłość, postępowania, doświadczenie.
Czego go nauczymy, wybierając taką postawę, a nie inną.
Aktualnie osobiście odczuwam trud jaki spoczywa na mnie jako rodzicu, jak terapia po przeczytaniu książki drąży mi dziurę w brzuchu, jak bardzo staram się zachowywać, tak, jak powinnam, tak żeby potrafić ustalić granice, żeby wiedzieć na ile mogę sobię pozwolić, na ile mam cierpliwości.
Jest to bardzo ciężkie. Myślałam, że już jestem taka bardzo oczytana i na prawdę klawa mama, a okazuje się, że jeszcze tak wiele błędów popełniam, tak mało wiem, tak mało rozumiem.

Książka skierowana jest, moim zdaniem, do rodziców, którzy się zagubili,
którym potrzebne jest wsparcie, choćby słowne.
Rodziców, którzy uważają, że sobie nie radzą, a tak na prawdę potrzebują tylko drogowskazu lub poklepania po ramieniu.
Jednak uważam, że powinni przeczytać ją Ci, którzy myślą tak jak ja, że postępują właściwie, i że już nic nowego nie są się w stanie dowiedzieć.

Książka pokaże nam gdzie i jaka jest rola rodzica w rodzinie, proponuje rozwiązania konfliktów, problemów, pokazuje, jakie postawy powinniśmy wykształcić w stosunku do naszych dzieci i co najważniejsze, mówi o tym, gdzie są granice zachowań.
Mówi o agresji i o tym, jak czytać z własnej rodziny, poznawać ją i jak w niej żyć współgrając ze sobą.

Jest o wszystkich istotnych i nurtujących nas pytaniach.
Dla każdego, pragnącego zgłębiać wiedzę na temat więzi i rozwoju rodziny.
Jest wypełniona przykładami.
Pisana z uczuciem.
I co najważniejsze, nie jest poradnikiem, przekazuje prawdy, o których może podświadomie myślałeś.
Mówi do Ciebie człowiek szczery, mądry, nie owija w bawełnę i nie głaszcze po głowie.
Konkret.
Bardzo kompetentny terapeuta.
Masz ochotę na swoją indywidualną terapie?:)

Dzięki uprzejmości wydawnictwa MiND
Zapraszam po lekturę: KLIK

niedziela, 3 lutego 2013

Refleksyjna recenzja. "Szanujący Rodzice.Szanujące Dzieci."+ podawajka

Kto nie ma problemów wychowawczych?
Kto nie chciałby wiedzieć jak czasami nie "zastrzelić" swojego dziecka?
Kto nie chciałby nauczyć się cierpliwości?

Znacie moje zdanie na temat Rodzicielstwa Bliskości.
Okazuję się jednak, że nie można wierzyć na słowo jak się tego nie sprawdzi na własnej skórze.
RB zostało mi przedstawione przez blogerki w taki sposób, jak by było ono największą karą macierzyńską.
Porzuceniem własnych przyjemności, oddaniem się woli dziecka jak zakonnica w zamkniętym zakonie.
A co najgorzej, każde zachowanie, które nie "wskazywało" na "standardy" RB, było potępiane.

Ile człowiek może stracić słuchając kogoś i nie przekonując się samodzielnie.

Zdecydowałam się na przeczytanie książki wydawnictwa MiND.
W ciemno.
Nie wiedziałąm co dostanę.
Byłam spragniona wiedzy, a tytuły które prezentują na facebooku(bo tam mam pierwsze źródło informacji) są tak zachęcające, że pomyślałam "cokolwiek dostanę będzie błogosławieństwem".

Kiedy dostałam książkę "Szanujący Rodzice. Szanujące Dzieci", przewertowałam i zobaczyłam o czym jest.
Mój zapał opadł przez opinie jakie miałam na ten temat wcześniej sporządzone w głowie .
"Zobligowałaś się. Musisz się przemóc." pomyślałam.

I wiecie.
To był jeden z moich najlepszych kroków w życiu.
Obalam wszelkie mity na temat Rodzicielstwa Bliskości.

Książka napisana jest z sercem, jej pierwsza część opowiada nam dlaczego szacunek dla samych siebie i do innych jest tak ważny.
Mówi właśnie o tym, że musimy mieć czas dla siebie!
Musimy dawać sobie odsapnąć od życia.
Nie możemy w całości poświęcać się dzieciom, nie mając niczego dla siebie, bo wtedy nasze poświęcenie jest męczeństwem, a nie radością dawania i życia na pełnych psychicznych obrotach.
Mówi o tym jak ważne jest wzajemne zrozumienie problemów, swoich i każdego członka rodziny z osobna.
O tym jak współdziałać w rodzinie.
Tą część przeczytałam najszybciej.
Czytałam ją na głos K. i zachwycaliśmy się nią oboje.
Poczułam wtedy, jak ważne jest wzajemne zrozumienie.
Przecież czytaliśmy właściwie fakty, tak proste, że każdy powinien je znać i stosować.
Okazuje się, że o tych najprostszych rzeczach, jak wzajemne współdziałanie, nikt nie pamięta.
Po pierwszej części już nastąpił u nas progres.
Zaczęliśmy dostrzegać w Nataszy to, czego nie potrafiliśmy zobaczyć wcześniej, jej wołań o pomoc, o zrozumienie przekazywanych przez nią emocji.

Druga część była dla mnie cięższa. Mniej pasjonująca. Troszkę za dużo suchej teorii o Języku Żyrafy i jego zastosowaniu.
To już czytałam sama, bo nie mieliśmy warunków, aby czytać wspólnie.
Nawet troszkę się zirytowałam, bo pomyślałam, że rady te są do zastosowania w rodzinie porządnej, mającej czas na analizę poszczególnych zachowań i nudzącej się.
Abstrakcją było dla mnie zastosowanie tych rad  np. w rodzinie z problemem alkoholowym.
Za mało było tutaj dla mnie rad-jak postępować. Za mało przykładów.
Więc czytałam szybciej i szybciej, bo czułam, że na końcu MUSZĄ mi wyjaśnić moje przemyślenia i refleksję.
Nie pomyliłam się.

Najwspanialsza w książce jest końcówka.
"Świadectwa rodziców" jak ja to nazywam.
W świadectwach tych jest zawarty cały sens książki.
To co mój mózg wymyślił przez cały czas czytania i nie mógł tego do niczego dopasować, tak na końcu okazało się to kompletnym spełnieniem.
Wzruszyłam się.

Książka jest według mnie dla rodziców starszych dzieci.
Powiedzmy tych 4-latów i wyżej.
Idealna dla rodziców nastolatków.
Chociaż oni mogą być oporni na budowanie więzi.
Najlepiej przeczytać ją jak najwcześniej i zapamiętać.
Od maluszka stosować to co się da, a z biegiem czasu poszerzać możliwości.

Ja nie czytam poradników.
Książka ta typowym poradnikiem nie jest.
Nazwałabym ją raczej, skarbnicą wiedzy.
Nie tej nieznanej.
Bo jak ją przeczytacie to powiecie "Kurczę, no tak! dlaczego ja sam/a na to nie wpadłam/wpadłem?!"
Ktoś nas musiał uświadomić kochani:)
I zrobił to w bardzo wdzięczny sposób.

Zastosować się do rad w książce jest piekielnie łatwo.
Chociaż pierwsze próby mogą wydawać się nienaturalne i sztuczne.
My po prostu tego Języka Żyrafy nie poznaliśmy będąc wychowywani, stąd chwilę potrwa przestawienie się.
Ale wato.
Wiecie jaki u nas w domu panuje szacunek i spokój?
Nie ma już płaczu bezsilności, nie ma niewysłuchania, nie ma "poczekaj, nie mam czasu".
Natasza zyskała przez tą książkę cierpliwych rodziców, kochających i szanujących ją.
Nie krzyczą.
Rozumieją.


Nie mogę tej wiedzy zachować tylko dla siebie.
Wydawnictwo powiedziało, że mam do książki wolną rękę.
Wiec ja wyciągam moją rękę z książką do Was kochani.
Pragnę głosić nowinę szacunku i miłości.
Pragnę, abyście jak ja, zaznali objawienia i znaleźli spokój emocjonalny.

Proponuję zabawę.

Wyślę książkę do osoby, która jej potrzebuje.

Zasady:

1.Napiszcie proszę dlaczego chcecie ją przeczytać.
Może być jedno proste zdanie.
Nie referat.
Po prostu. Waszą potrzebę.
2.Warunek: po przeczytaniu, zrobicie u siebie taki sam konkurs (może być oczywiście inne pytanie) i wyślecie ją kolejnej osobie, która jest potrzebująca.
Chciałabym, żeby każdy mógł tą książkę przeczytać.
Nie każdy ma możliwość finansową ją zakupić, przez co daję szansę, żeby poprzez podzielenie się o niej swoją refleksją i posłaniu jej dalej jak w łańcuszku, głosić "Język Żyrafy".
3. Czytamy max. 1 miesiąc. Każdego 7 dnia miesiąca losujemy kolejną osobę i wysyłamy jej książkę i każdy tak podaje dalej.
4.Wklejamy u siebie baner informujący o akcji(na blogu czy na facebooku) i linkujemy go do tego posta.
5. Nie musicie lubić bloga, to akcja dobrowolna dla wszystkich, jedyny warunek to podanie książki dalej.
6.Akcja jest blogowa. 

Wydaje mi się, że zabawa jest fajna, proszę tylko o uczciwość.
I zmieszczenie się w przeczytaniu do 1 miesiąca.
Żeby każdego 7 dnia miesiąca została wytypowana nowa osoba do obdarowania książką.

Szerzmy, mówmy o tym! 


piątek, 11 stycznia 2013

Rashly o czapie i spódnicorajstopowym hicie z małą radą

Widziałam już kilka recenzji produktów firmy YO!
Moja miała byc 4 dni temu, ale nie udało się;)
dodaję więc dziś, bo mam wolną chwilę-normalnie aż mi się nudzi;)


Dzisiaj zaprezentuje:




Właściwie nie ja tylko Natasza.

1. Rajstopki ze spódniczką.
Byłam szczerze zachwycona takim rozwiązaniem.
Nie miałam takich rajstop wcześniej, pomyślałam: "To będzie nasz ulubieniec"
I był.
Do pierwszego założenia.
Kolory proste, delikatne, nie napaćkane.
Dla mnie super.
Ale rozmiar?
Założyłam Nataszy... patrze z niedowierzaniem.
Czytam metkę : no jak wół 92/98

Nie wiem jak robiona jest rozmiarówka, ale niestety, rajstopy wiszą Nataszy w kroku.
Krok ma prawie w kolanie niczym skate;)
Spódnica to zakrywa, Nataszy nie przeszkadza to jakoś specjalnie, ale już usiąść i się rozłożyć na podłodze..
No byłoby widać.
Spódnicą zachaczy, podwinie jej się i znów widać, że matka za małe rajstopy włożyła dziecku.
Nie wiem jak to się stało.
Nie da się ich też rozciągnąć żeby chociaż troche je wyciągnąć.
Po 4 praniach są leciutko zmechacone na kolankach.
Ubolewam też, że zima i nie bardzo mam jak ubierać w nie Natasze, to opcja na wiosnę-lato, bo spódniczka nie mieści nam się w kombinezon, ani w spodnie, tak, żeby nie uwierała.

Skład to : 80% bawełny
               15 % Poliamidu
               5% Elastanu
Są przyjemne w dotyku, miękkie, mało elastyczne.
Gumka bardzo dobra, nie spada z pupy, nie rozciąga się.

Ja byłabym zachwycona gdyby nie ta zła rozmiarówka!
Co najdziwniejsze inne rajtki jakie dostaliśmy są idealne!
Więc nie wiem jak to się stało, że te zostały wyprodukowane raczej na rozmiar 86/92.
Produkty firmy są bardzo ciekawe cenowo. Można rzec, na każdą kieszeń.

RADA:
Mimo wszystko, można kupić na wszelki wypadek WIĘKSZE i cieszyć się tym 2in1:)
Bardzo praktyczne, ciepłe i szybkie ubranko.
Nie trzeba szukać spódnicy;) (my mamy 3 na krzyż).



2. Czapka

Czapka Rewelacja!
Grubaaaaaaaa!! Podwójna. Pięknie kolorowa, dla nas idealnie trafiona w kolorystyke, bo ja uwielbiam Nataszę w fiolecie i różu.
Zrobiona ze 100% Akrylu.
Głowa się nie poci.
Czapka nie uciska, ale idealnie przylega do głowy.
Nie ma troczków, których Natasza wiązać nienawidzi, a mimo tego jest tak głęboka, że głęboko chowa oba uszyska.
Absolutnie się nie mechaci. Jest w stanie idealnym (w takim jak ją dostaliśmy, no może gdzieś jedną niteczkę dojrzałam), a używamy tylko tej czapki odkąd tylko wyjęłam ją z paczki.
Na każdy mróz.
Ciepluchno tam jest zawsze.
Mamy rozmiar 50.
I tutaj mam jedno, ale.
Czapka jest tak głęboka, że jak bym ją nasunęła do samego dna, to Natasza miałaby ją na nosie.
Jedyny mankament to taki, że muszę ją odciągać do tyłu, bo nasuwa się na oczy przy kręceniu głową, bo zjeżdża niżej.
Jak by była ciut bardziej płytka.
Nie wiem czy rozmiar mniejsza nie byłaby za obcisła, może to tylko kwestia rozmiaru.
Ale obwodowo u nas jest idealnie, tylko jak by ją troszkę skrócić na wysokości.:)
Muszę powiedzieć, że mimo tego mankamentu z czapki jestem najbardziej zadowolona.
Mamy wiele czapek, udanych bądź nie, ale ta jest idealnie dopasowana i najlepiej odpowiada kolorystycznie.
A! i Żadna nie jest tak ciepła mimo, że ma polar/kożuch/ czy tam inne materiały;)

Bardzo polecam i zapraszam do zaopatrzenia się, bo mówią, że luty będzie bardzo srogi, zimny i śniegowy!
(podałam poniżej link do czapek i do strony asortymentu sklepu firmy YO!)
I jeszcze Nat.


http://500700500.pl/produkty/czapki_zimowe_pl/

STRONA FIRMY YO!