Pokazywanie postów oznaczonych etykietą problemy z karmieniem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą problemy z karmieniem. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 grudnia 2012

Jak nie urok to sraczka

Z tego miejsca chciałam "podziękować" stresowi, którego z dnia na dzień mam coraz więcej, który tak wdzięcznie zabrał mi mleko z piersi.

Tracę pokarm. Od 2 dni jest go tyle co nic.
Natasza się denerwuje.
Ja jestem zdezorientowana.
Sutki bola od jej gryzienia i ciagnięcia.
Podchodzi co chwile i ciagnie te kilka kropel co zostało.
Przez noc coś jeszcze jest w lewej piersi, ale w prawej nie ma już prawie nic.
Nakarmiłam ją mlekiem krowim z butelki...
I czułam sie idiotycznie:|
Nie mam nic do mam karmiących butelka, ale ja 20 miesięcy karmie piersią i pierwsze karmienie butelka bylo dla mnie... okropne. Sztuczne. Po prostu nienaturalne..
Może to i dobrze, bo jak by co od stycznia już by nie było problemu jak by się coś z jakąś pracą udało.
Nie wiem co teraz?
MM?
Natasza pije mleko krowie i modyfikowanego nie tknie.


Wiecie jak w tytule... jak nie urok to sraczka...

czwartek, 15 listopada 2012

Moje 3 grosze do wojny KP vs. MM

W nawiązaniu do wojny cycki kontra butelki opowiem Wam jeszcze jedno podejsci jakie klasuje się poprzez "terror laktacyjny" o jakim wspomniała Niezła Żona.
Mam koleżankę, która ma 2 miesięczne dziecko.
Dużo rozmawiałam z nią o karmieniu piersią, powiedziałam, że zawsze może do mnie zadzwonić,
karmić bardzo chciała, zawsze w dyskusjach była za karmieniem.
Wiem, że rodziła przez cesarkę, bo nie mogła rodzić inaczej z powodu wady wzroku.
Nie wiem co się potem stało.
Oczywiści nigdy do mnie nie zadzwoniła.
Nigdy nie zapytała.
Może nie jesteśmy ze sobą szczególnie blisko, ale wydawało mi się, że dzieci jednoczą.
Kiedy ja spotkałam zapytałam czy karmi cycem, w sumie to tak żartem zapytałam, a ona poczuła się bardzo speszona.
Powiedziała pod nosem "nie" i odwróciła wzrok.
Patrze na cycki-wielkie.
A że jestem okropnie wścibska i muszę wszystko widzieć zapytałam "dlaczego?"
"BO NIE!" usłyszałam, "Rashly nie mogłam!"
Nie zapytałam o więcej.
Zrobiło mi się cholernie przykro.
Powiedziała to głosem pełnym zniecierpliwienia, ale i żalu.
"Oceniłabym, czy nie mogłaś, ale to twoja sprawa" - pomyślałam.
To było bardzo przykre doświadczenie.
Mam wrażenie, że przeż moją osobę i moje doświadczenie z karmieniem, koleżanka czuła wielką presję.
Na pewno pamiętała moje słowa.
Może po cesarce nie miała mleka?
Może nie mogła go pobudzić?

Ta cała wojna jest straszna.
Nie udzielam się w niej.
Jest mi przykro, że każda strona napada na każdą.
Ja karmie do tej pory, juz zaraz będzie 19 miesięcy.
Robię to teraz z przyzwyczajenia jak by to było ze mną od zawsze.
Tak jak od zawsze mam wrażenie, że jest Natasza.
Nie wiem co bym zrobiła gdyby mi ktoś powiedział, że to jest ostatni mój dzień karmienia.
Pewnie bym go wyśmiała i powiedzialała:"ej, ale ja wcale nie jestem na to gotowa, nie rób se jaj."

Ale cały czas jak czytam Wasze dyskusje mam w głowie tą koleżankę.
I to, że ona chcąc nie chcąc, przez doświadczenie stanie po stronie MM, bo jej się nie udało.
I przez moje namowy na KP będzie miała mroczny obraz zmuszania jej do czegoś czego nie może.
Strasznie muszą się czuć kobiety, które online czytają tą dyskusję, bo szukają pomocy na blogach.
Zamiast pisać jak czerpać radość z karmienia piersią, a jak z karmienia butelką to tylko nieporzenie robimy sobie wzajemnie wodę z mózgu i prąd w żyłach.

Nie można zaakceptować wyborów?
Nie można żyć w świecie własnych wyborów?
Może faktycznie niektóre kobiety nie są w stanie psychicznm czy fizycznym karmić.
Może faktycznie tak jak pisze Ania nie czują z tego tytułu przyjemności.
Może ich więź się nie umacnia, a wręcz przeciwnie, czują się gorzej, bo myślą tylko o tym żeby juz odłożyć dziecko.
Może to siedzi w ich psychice, ale na litość boską!!
 Każdy ma wolną wolę, każdy ma rozum i każdy ma serce.
Ja też bym chciała żeby wszyscy karmili piersią. Ale jak ktoś ma trojaczki? to sorry ale już sobie tego nie wyobrażam, bo przez pierwszy miesiąc kobieta musiałaby tylko leżeć i karmić i cewnik musiałaby mieć założony. Z resztą trojaczki dla mnie są ogólnie nie do ogarnięcia wiec już schodzę z tematu;)

Jak zwykle rozwinęłam milion wątków.
Chodzi o zdrowe pokazywanie swoich racji.
A nie chore oburzanie się i chore pretensje, katowanie młodych nowych matek, zajeżdżanie im psychiki.
Kobieta musi chcieć.
Bądzmy szczerzy.
Jeżeli nie chce to już nic jej nie przekona.
Musi dojrzeć, doczytać, przeżyć miłe chwile.
Wtedy będzie wiedziała, że chce i jest w stanie karmić piersią tak, żeby oboje z dzieckiem byli spełnieni.
Jeżeli nie chce, ma się meczyć z nią dziecko to uwierzcie mi, dziecko będzie szczęśliwsze jedząc mleko z butelki z radosną mama która da mu morze miłości, niż cały czas wysysając jej nerwy z mlekiem z cycka i myśląc żeby tylko za chwile nie dostała depresji i dziecka nie odrzuciła. (skrajne przypadki)