Zapraszam na ciasteczka owsiane.
Z domowo zrobionego masła ubitgo z 4 śmietan 30%, któro miało być masą do tortu;)
No ale kto nie miksuje 4 śmietan na raz ten nie wie, że tak się nie robi i można mieć z tego masło:)
Ciasteczka pyszne, suche, ale z mlekiem czy herbatą.
Dla mnie bomba a ja za ciastkami nie przepadam.
Przepis TU
Ja robiłam z 1,5 porcji.
Ciastek wyszło ok 40.
:))
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 15 listopada 2012
środa, 14 listopada 2012
Nataszkowo-nocnikowo-tortowo
Nie mogę już wytrzymać:D
wiem, że ostatnio u mnie "kibelkowo"
ale kurcze w temat jestem wkręcona przez zakręcone dziecko:)
Nata chodzi 2 dzień bez pieluchy!:)
Nie zakładamy jej ani, na noc, ani na dzień ani na drzemkę, ani na wyjście.
Wszystko jest załatwiane w nocnik.
A poza domem dziecko wie gdzie u babci jest łazienka i idzie tam.
Niestety nadal nie mamy nowego nocnika przenośnego i musiałam jej trochę zaufać żeby załatwiała się na dużym tronie w ubikacji.
Nakładki też nie ma.
Także trzymamy się siebie i jakoś to idzie:D
Nie ma stresu ani złości, wręcz śmiechawa, że siedzi się tak wysoko.
allllllllllle zdarzyła nam się też "gówniana" wpadka:D
może jednak nie będę jej przedstawiać, bo nie chce być winna waszego nietrzymania treści żołądkowych;]
W każdym razie wszystko idzie po kolei tak jak trzeba.
Natasza robi siusiu po nocy dopiero o 8 rano, wcale nie o 6;30 tak jak przychodzi do nas do łóżka(a szczerze się dziwię, bo ja z pełnym pęcherzem zasnąć nie mogę jak już się obudzę).
Nadal nie woła, po prostu idzie i czeka, aż ktoś za nią przyjdzie.
Muszę się pochwalić też tortem jaki upiekłam na 18 brata K.
:)
Nie jestem z niego w 100% dumna, miał nie być kanciasty i z masą miało nie być tyle problemów, ale najważniejsze, że wszystkim smakował.
Przerósł moje najśmielsze oczekiwania czasowe.
Myślę nad tym, żeby moje wypieki wrzucać na oddzielnego bloga, bo tutaj ciężko je będzie znaleźć, ale chęci na przeniesienie ich na razie brak:P tak też wrzucam na razie tutaj:)(na urodzinach była oczywiście Pavlova i krówka na krakersach z prażonymi migdałami - najpyszniejsza-wszystko mojej produkcji)
Zobaczcie:D
a była taka łysa!!
Ma coraz więcej włosów i trzeba je będzie obciąć, bo już bardzo wchodzą w oczka.
Rzęsy, usta, nosek, poliki..rude brwi.. no jak nie kochać?:)
wiem, że ostatnio u mnie "kibelkowo"
ale kurcze w temat jestem wkręcona przez zakręcone dziecko:)
Nata chodzi 2 dzień bez pieluchy!:)
Nie zakładamy jej ani, na noc, ani na dzień ani na drzemkę, ani na wyjście.
Wszystko jest załatwiane w nocnik.
A poza domem dziecko wie gdzie u babci jest łazienka i idzie tam.
Niestety nadal nie mamy nowego nocnika przenośnego i musiałam jej trochę zaufać żeby załatwiała się na dużym tronie w ubikacji.
Nakładki też nie ma.
Także trzymamy się siebie i jakoś to idzie:D
Nie ma stresu ani złości, wręcz śmiechawa, że siedzi się tak wysoko.
allllllllllle zdarzyła nam się też "gówniana" wpadka:D
może jednak nie będę jej przedstawiać, bo nie chce być winna waszego nietrzymania treści żołądkowych;]
W każdym razie wszystko idzie po kolei tak jak trzeba.
Natasza robi siusiu po nocy dopiero o 8 rano, wcale nie o 6;30 tak jak przychodzi do nas do łóżka(a szczerze się dziwię, bo ja z pełnym pęcherzem zasnąć nie mogę jak już się obudzę).
Nadal nie woła, po prostu idzie i czeka, aż ktoś za nią przyjdzie.
Muszę się pochwalić też tortem jaki upiekłam na 18 brata K.
:)
Nie jestem z niego w 100% dumna, miał nie być kanciasty i z masą miało nie być tyle problemów, ale najważniejsze, że wszystkim smakował.
Przerósł moje najśmielsze oczekiwania czasowe.
Myślę nad tym, żeby moje wypieki wrzucać na oddzielnego bloga, bo tutaj ciężko je będzie znaleźć, ale chęci na przeniesienie ich na razie brak:P tak też wrzucam na razie tutaj:)(na urodzinach była oczywiście Pavlova i krówka na krakersach z prażonymi migdałami - najpyszniejsza-wszystko mojej produkcji)
Zobaczcie:D
a była taka łysa!!
Ma coraz więcej włosów i trzeba je będzie obciąć, bo już bardzo wchodzą w oczka.
Rzęsy, usta, nosek, poliki..rude brwi.. no jak nie kochać?:)
Etykiety:
12-18 mc,
ciasta,
kupa,
nocnikowanie,
tort,
trening czystości,
włosy
środa, 10 października 2012
Szał pieczenia!
Tak, wiem jestem ostatnio monotematyczna, ale popełniam ciasto za ciastem!
Dziś nie mogło być inaczej!
Nie miałąm gotówki żeby kupić chleb. U nas w piekarni nie można płacić kartą.
Więc co?
Poleciałam-średnio szybko bo od rana dostałam zapalenia żył i od 17 to już tylko leże i dochodzę na sekundę, bo ból niemiłosierny- po drożdże, składniki do ciasta i jakieś drobiazgi i wróciłam na stanowisko pracy.
Położyłam Nataszę na drzemkę i zabrałam się za chleb(przepis TU).
Wyrobiłam ciasto. Zostawiłam do wyrośnięcia.
Zabrałam się za ciasto. (przepis TU)
Ciasto. Placki.
Chleb.
Masa.
Przekładanie.
Wyciąganie chleba.
Kocham piec.
Najchętniej piekłabym dla własnej piekarni i cukierni, no ale:) mam swoje małe grono zjadaczy ciast i pieczywa, musi mi to wystarczyć:)
A oto co popełniłam:
Zdjęcia robione na świeżo zanim masy stwardniały, ale nie mogłam się oprzeć i nie skosztować, z resztą miałam smakoszy w domu, więc do kawki pasowało idealnie:)
Dziś nie mogło być inaczej!
Nie miałąm gotówki żeby kupić chleb. U nas w piekarni nie można płacić kartą.
Więc co?
Poleciałam-średnio szybko bo od rana dostałam zapalenia żył i od 17 to już tylko leże i dochodzę na sekundę, bo ból niemiłosierny- po drożdże, składniki do ciasta i jakieś drobiazgi i wróciłam na stanowisko pracy.
Położyłam Nataszę na drzemkę i zabrałam się za chleb(przepis TU).
Wyrobiłam ciasto. Zostawiłam do wyrośnięcia.
Zabrałam się za ciasto. (przepis TU)
Ciasto. Placki.
Chleb.
Masa.
Przekładanie.
Wyciąganie chleba.
Kocham piec.
Najchętniej piekłabym dla własnej piekarni i cukierni, no ale:) mam swoje małe grono zjadaczy ciast i pieczywa, musi mi to wystarczyć:)
A oto co popełniłam:
Zdjęcia robione na świeżo zanim masy stwardniały, ale nie mogłam się oprzeć i nie skosztować, z resztą miałam smakoszy w domu, więc do kawki pasowało idealnie:)
niedziela, 7 października 2012
Pieczemy ciasta i inne duperele
Dzisiejszy dzień był pod znakiem pieczenia.
Uwielbiam piec i gotować.
Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś trafić na jakiś kurs kulinarny, co by doszkolić swój potencjał;)
Wczoraj u nas królowała pizza, niestety tak szybko ją zjedliśmy, że nie zdążyłam zrobić nawet zdjęcia.
Muszę Wam jednak kiedyś przy następnej podać przepis na cienkie ciasto, ale przyprawione tak, że aż ślina cieknie:]
Dziś zagościły na mym stole:
Pavlova Cappuccino z mojego wielbionej strony Pani Doroty praktycznie wszystko co piekę pochodzi właśnie z tej strony.
Niebo w gębie, polecam! Trzeba tylko dobrze ubić jajka i studzić razem z piekarnikiem a nie jak ja otwierać go od razu i to jeszcze przy otwartym oknie;) widać ile opadła beza. Na drugi raz będę wiedzieć:)
Smak jednak cudowny, środek mokry rozpływający się a brzegi chrupiące i wspaniale bezowe (zostało ciasta 1/3;])
Drugie były drożdżówki. W oryginale są z jagodami lub borówkami, ale można włożyć na serek jakie tylko owoce się ma, tzn takie dość winne, jabłka sobie raczej nie wyobraża;) pomarańczy tym bardziej.
Ja widząc cenę malin i borówek mrożonych w tesco pomyślałam, że wykorzystam maliny w syropie od babci K. Pomysł trafiony w 10-tkę!
Zdjęcia może nie są zbyt apetyczne, ale byłam już tak wykończona całym dniem na nogach, że nie chcalo mi się poprawiać i robić jeszcze raz.
W każdym razie są przepyszne! Miekkie, słodkie, delikatne, ropływają sie w ustach.
Żeby takie drożdżówki sprzedawali!
U nas w domu poza od ósmej rannym "Mama!" da się słyszeć :"Baaaaaaabooooooo!" i widzieć skakanie przed laptopem.
Codziennie rano o 9 musi być włączony Kubuś Puchatek z balonikiem, dzień osiołka, Tygrys i przyjaciele-z arbuzami, balonami z Jeżulką...
Jak to mówi serce w reklamie "mózg zlansowało" Mi nie dziecku, tzn dziecku pewnie tez, bo teraz mamy aktualnego świra na Balony wszelkiem maści, wielkie latające z oszem, żyrandole koła to też "babooooo", księżyc to "baaabooo" i wszystko co okrągłe to babo;)
Babo nas opanowało, a epidemia trwa już 2 tygodnie:)
Dziecko nasze rozbiło se też brodę niestety, wyszło z nami na balkon, zachaczyo o dywanik i przejechało brodą po marmurowym progu..ajjjjj... brzmi groźnie, ale płaczu nie było aż tak wiele i szybko udało się go ukoić pomidorkiem z balkonowego ogródka.
Zastanawialiśmy się ostatnio z K. co by Natasza wybrała, czekoladę leżącą na jednej dłoni, czy pomifora leżącego na drugiej:D
Miłość do pomidora nie ma końca.
Lęk do butów został obalony i nawet kalosze wróciły do łask:)
Przedstawiamy Wam nasze serki z myszką:)
Dziś się chlapała pierwszy raz w wielkich kałużach, co za frajda! a jaki pisk jak się wywaliła pupskiem do wody i trzeba było wracać do domu:D
Nie można temu dziecku ostatnio zrobić zdjęcia bez tej muny zmarszczonego nosa i szczerzenie "ryżyków" jak to K. nazywa.
Udaliśmy się w ostatnie dni promocji do Lidla i zakupiliśmy taki zestaw jesienno zimowy za matkę chrzestną dzidzi:
Niestety były już ostatni więc jedyne co fajnego udało mi się wygrzebać. Szkoda mi takiego białego swetra wyścielonego polarem.. no ale trudno.Polar z "hu huuuu" też jest piękny i cieplutki:)
Natasza zrezygnowała z 2 drzemki. Śpimy już tylko raz o 12, albo o 14. W zależności czy wstaniemy o 7 czy 9.
Natasza wstaje o 5/6, pijemy cycka i idziemy spać dalej do 7 lub 8 rano.
Prawdopodobnie do 1,5 roku chciałabym przestać karmić piersią.
Ale jak dziś na próbę K. usypiał Natkę to moje cycki aż wołały "co Ty! zwariowałaś, daj nam usta Nataszy!! oj bo pożałujesz i w nocy Ci pękniemy za karę!"
Poszłam ją więc nakarmić.
Nie wiem jak to zrobić, żeby nie karmić. Wkurza mnie to, ale chce to robić. Tyle, że moje piersi już mają dość ciągłego szarpania i ciągnięcia.
Nie wiem, w każdym raize planu jak na razie nie realizuje ;/
Chciałabym też Was zapytać:
Jak Wasi mężowie/faceci usypiają dziecko?
Chodzi mi o sam akt usypiania, jaką technikę stosują.
Mój lula tylko na poduszce, kołysze głowę Natki na poduszce, ale nie chciałabym, żeby przywykła do lulania.
Co robią mężowie jak dziecko płacze przy usypianiu?
Proszę podzielcie się swoimi uwagami.
Uwielbiam piec i gotować.
Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś trafić na jakiś kurs kulinarny, co by doszkolić swój potencjał;)
Wczoraj u nas królowała pizza, niestety tak szybko ją zjedliśmy, że nie zdążyłam zrobić nawet zdjęcia.
Muszę Wam jednak kiedyś przy następnej podać przepis na cienkie ciasto, ale przyprawione tak, że aż ślina cieknie:]
Dziś zagościły na mym stole:
Pavlova Cappuccino z mojego wielbionej strony Pani Doroty praktycznie wszystko co piekę pochodzi właśnie z tej strony.
Niebo w gębie, polecam! Trzeba tylko dobrze ubić jajka i studzić razem z piekarnikiem a nie jak ja otwierać go od razu i to jeszcze przy otwartym oknie;) widać ile opadła beza. Na drugi raz będę wiedzieć:)
Smak jednak cudowny, środek mokry rozpływający się a brzegi chrupiące i wspaniale bezowe (zostało ciasta 1/3;])
Drugie były drożdżówki. W oryginale są z jagodami lub borówkami, ale można włożyć na serek jakie tylko owoce się ma, tzn takie dość winne, jabłka sobie raczej nie wyobraża;) pomarańczy tym bardziej.
Ja widząc cenę malin i borówek mrożonych w tesco pomyślałam, że wykorzystam maliny w syropie od babci K. Pomysł trafiony w 10-tkę!
Zdjęcia może nie są zbyt apetyczne, ale byłam już tak wykończona całym dniem na nogach, że nie chcalo mi się poprawiać i robić jeszcze raz.
W każdym razie są przepyszne! Miekkie, słodkie, delikatne, ropływają sie w ustach.
Żeby takie drożdżówki sprzedawali!
U nas w domu poza od ósmej rannym "Mama!" da się słyszeć :"Baaaaaaabooooooo!" i widzieć skakanie przed laptopem.
Codziennie rano o 9 musi być włączony Kubuś Puchatek z balonikiem, dzień osiołka, Tygrys i przyjaciele-z arbuzami, balonami z Jeżulką...
Jak to mówi serce w reklamie "mózg zlansowało" Mi nie dziecku, tzn dziecku pewnie tez, bo teraz mamy aktualnego świra na Balony wszelkiem maści, wielkie latające z oszem, żyrandole koła to też "babooooo", księżyc to "baaabooo" i wszystko co okrągłe to babo;)
Babo nas opanowało, a epidemia trwa już 2 tygodnie:)
Dziecko nasze rozbiło se też brodę niestety, wyszło z nami na balkon, zachaczyo o dywanik i przejechało brodą po marmurowym progu..ajjjjj... brzmi groźnie, ale płaczu nie było aż tak wiele i szybko udało się go ukoić pomidorkiem z balkonowego ogródka.
Zastanawialiśmy się ostatnio z K. co by Natasza wybrała, czekoladę leżącą na jednej dłoni, czy pomifora leżącego na drugiej:D
Miłość do pomidora nie ma końca.
Lęk do butów został obalony i nawet kalosze wróciły do łask:)
Przedstawiamy Wam nasze serki z myszką:)
Dziś się chlapała pierwszy raz w wielkich kałużach, co za frajda! a jaki pisk jak się wywaliła pupskiem do wody i trzeba było wracać do domu:D
Nie można temu dziecku ostatnio zrobić zdjęcia bez tej muny zmarszczonego nosa i szczerzenie "ryżyków" jak to K. nazywa.
Udaliśmy się w ostatnie dni promocji do Lidla i zakupiliśmy taki zestaw jesienno zimowy za matkę chrzestną dzidzi:
Niestety były już ostatni więc jedyne co fajnego udało mi się wygrzebać. Szkoda mi takiego białego swetra wyścielonego polarem.. no ale trudno.Polar z "hu huuuu" też jest piękny i cieplutki:)
Natasza zrezygnowała z 2 drzemki. Śpimy już tylko raz o 12, albo o 14. W zależności czy wstaniemy o 7 czy 9.
Natasza wstaje o 5/6, pijemy cycka i idziemy spać dalej do 7 lub 8 rano.
Prawdopodobnie do 1,5 roku chciałabym przestać karmić piersią.
Ale jak dziś na próbę K. usypiał Natkę to moje cycki aż wołały "co Ty! zwariowałaś, daj nam usta Nataszy!! oj bo pożałujesz i w nocy Ci pękniemy za karę!"
Poszłam ją więc nakarmić.
Nie wiem jak to zrobić, żeby nie karmić. Wkurza mnie to, ale chce to robić. Tyle, że moje piersi już mają dość ciągłego szarpania i ciągnięcia.
Nie wiem, w każdym raize planu jak na razie nie realizuje ;/
Chciałabym też Was zapytać:
Jak Wasi mężowie/faceci usypiają dziecko?
Chodzi mi o sam akt usypiania, jaką technikę stosują.
Mój lula tylko na poduszce, kołysze głowę Natki na poduszce, ale nie chciałabym, żeby przywykła do lulania.
Co robią mężowie jak dziecko płacze przy usypianiu?
Proszę podzielcie się swoimi uwagami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















