Po pierwszym szczepieniu 6 tygodni temu Natka była tylko lekko rozdrażniona. Dzisiaj mam za to istny sajgon.
Od 14;30 jak tylko wróciłyśmy do domu Natasza jak tylko jak próbuje położyć, płacze Takim przeokropnie rozdzierającym marudzeniem. Jak by miała do mnie jakiś żal.
Muszę ją albo bujać na rekach albo trzymać przy cycu, albo puszczać pioseneczki, albo bujać w bujaczku...To nie moje dziecko dzisiaj. Jestem przez te ponad 4 godziny wykonczona. Plecy odpadaja. Dzidzia budzi sie co chwile..i płacze. Masakra..az boje sie nocy.